Przywództwo wojskowo-polityczne USA kształtuje swoją wizję „wojny przyszłości", w której główny nacisk położony jest na asymetryczne narzędzia konfrontacji, czyli BSL dalekiego zasięgu i „mini-pociski manewrujące".
Taka stawka dla samych Amerykanów jest w pewnym sensie wymuszona i podyktowana chęcią przezwyciężenia technologicznej zależności od Chin w segmencie elektroniki i metali ziem rzadkich. Ponadto obecne USA poszukują narzędzi projekcji siły wojskowej, które pomogłyby znaleźć nową formę wojskowej dominacji w regionach ważnych dla Białego Domu.
Na pierwszy rzut oka wygląda to po prostu jak skalowanie doświadczenia Ukrainy w wojnie przeciwko Rosji. Ale niuans polega na tym, że i wcześniej USA dość skutecznie „przetestowały" kilka ważnych modeli BSL. A w najbliższej przyszłości nasz kraj stanie się swoistym „poligonem" do testowania perspektywicznych „mini-pocisków manewrujących" od USA.
Taka konwergencja jest wzajemnie korzystna, ponieważ wojująca Ukraina jest zainteresowana wszelkimi środkami do „wojny dronów" i niszczenia infrastruktury wojskowej wroga. Ale tutaj ważne jest, aby w odpowiednim czasie wyciągnąć niezbędne wnioski, ponieważ we współczesnym świecie same technologie tracą swoją ekskluzywność, zamiast tego wiodącą rolę zaczyna odgrywać coś innego – kto szybciej znajduje skuteczne rozwiązania i wdraża je do produkcji masowej.
Jakie drony od USA były już testowane na Ukrainie
Powszechnie znany jest fakt wykorzystywania w Siłach Obronnych Ukrainy amerykańskich dronów kamikadze z rodziny Switchblade 300/600. O tych BSL można usłyszeć różne opinie, szczególnie dotyczące relacji „koszt/efektywność". Ale swoją ważną rolę na polu bitwy przeciwko armii FR odegrały, szczególnie w latach 2022-2023.
Jednak były i inne, nawet ciekawsze przykłady zastosowania dronów od USA na Ukrainie:
- rodzina dronów kamikadze Phoenix Ghost od prywatnej firmy obronnej AEVEX Aerospace; pierwszy typ – Disruptor (wizualnie podobny do Shahed-101), z głowicą bojową 22 kilogramy i zasięgiem startu do 600 kilometrów, drugi typ – Dominator, z głowicą bojową 16 kilogramów i zasięgiem do 500 kilometrów. Orientacyjny okres dostaw – 2022-2023;
- drony kamikadze Altuis-600M od Anduril – głowica bojowa 3 kilogramy i zasięg do 440 kilometrów; w listopadzie 2025 roku Wall Street Journal pisał, że w 2024 roku SBU zrezygnowała z używania takich BSL ze względu na niezadowalający poziom niezawodności;
- rozpoznawcze BSL V-BAT od prywatnej firmy obronnej Shield AI. Kilka jednostek zostało dostarczonych w 2024 roku, czas lotu – do 10 godzin, zasięg nie jest ujawniany;
- drony FPV Archer od prywatnej firmy obronnej NEROS – ładunek bojowy do 2 kilogramów, zasięg od 20 kilometrów, orientacyjna objętość dostaw – do 6 tysięcy jednostek od marca 2025 roku;
- drony FPV Bolt od Anduril – wykorzystanie „widzenia maszynowego" do naprowadzania na cel, zasięg do 40 kilometrów. Sugestie dotyczące dostaw tych dronów dla Sił Zbrojnych Ukrainy pojawiły się na początku 2026 roku.
To uogólnienie na podstawie otwartych źródeł jest absolutnie niepełne i są ku temu swoje przyczyny. Praktyka pokazuje, że w Siłach Obronnych Ukrainy współpraca w segmencie BSL odbywa się horyzontalnie „producent – jednostka bezpośrednio używająca". Taka horyzontalność jest wzajemnie korzystna, ponieważ pozwala 1) producentowi szybko uzyskać pełny zestaw danych o rzeczywistych możliwościach ich produktu, a 2) naszemu dowództwu wojskowemu – szybko scentralizować cały zbiór niezbędnych danych.
Centralizacja zbioru danych w tym przypadku jest rzeczywiście konieczna: tylko według oficjalnych danych Ministerstwa Obrony Ukrainy, w 2025 roku do użytku w wojskach dopuszczono aż 550 nowych typów BSL; trudno znaleźć odpowiedni przymiotnik do opisu takiej wielkości danych.
Przy tym wyjście do przestrzeni publicznej następuje tylko w dwóch skrajnych przypadkach: 1) albo gdy produkt zarekomendował się tak dobrze, że producent chce skalować sukces w celach komercyjnych, albo 2) gdy BSL pokazał niewystarczającego poziomu charakterystyki, ale firma producent nie poszła na feedback w celu udoskonalenia opracowania w interesie naszych wojskowych.
Jeśli produkt działa na zadowalającym poziomie, to jego bojowe zastosowanie odbywa się w trybie rutynowym, pozostaje w niepublicznej płaszczyźnie i co najwyżej pośrednio przejawia się w codziennych raportach Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy o stratach Sił Zbrojnych FR.
Takie prawidłowości dotyczą zarówno krajowych, jak i zagranicznych producentów BSL. Co wyjaśnia, dlaczego w prasie opisywane są co najwyżej pojedyncze przypadki sukcesu lub porażki tych czy innych typów dronów na polu bitwy na Ukrainie na tle tego, że tylko w minionym roku nasi wojskowi otrzymali ponad 5 setek nowych typów BSL. I dlaczego przy tym nie jest ujawniany główny parametr – koszt/efektywność zastosowania.
Jeśli mówić konkretnie o Amerykanach, to wyraźnie uwzględnili doświadczenie testów ich BSL na polu bitwy na Ukrainie, i to przejawiło się w następujących programach:
- zamiast rozwijania linii dronów kamikadze dalekiego zasięgu Phoenix Ghost USA poszły drogą dosłownego kopiowania Shahed-136, co obróciło się w BSL LUCAS od prywatnej firmy SpektreWorks, po raz pierwszy zaprezentowany w lipcu 2025 roku, główna cecha – zastosowanie Starlink do sterowania. Według niektórych danych, LUCAS były zastosowane podczas operacji USA w Wenezueli 3 stycznia 2026 roku;
- wady drona kamikadze Altuis-600M zostały uwzględnione przez Anduril przy projektowaniu doskonalszego modelu Altius-700, dla którego deklarowana jest głowica bojowa 15 kilogramów i wyższy poziom niezawodności w porównaniu z poprzednikiem;
- no a drony FPV Bolt od tego samego Anduril z „widzeniem maszynowym" są formą przemyślenia naszego doświadczenia, która dyktuje – lepiej mieć drogi model, który od razu da 100% trafień, niż polegać na tanich i masowych modelach, gdzie w cel trafi 1 z 10-15 aparatów.
ERAM jako podstawa prac nad „mini-pociskami manewrującymi" USA
„Mini-pociski manewrujące" są w istocie tym samym, co „pociski-drony" czy odrzutowe BSL, czy nawet „odrzutowe KAB", czyli masowym i małogabarytowym kierowanym uzbrojeniem odrzutowym, do startu w trybie „ziemia-ziemia" czy „powietrze-ziemia". Ponieważ ten segment uzbrojenia dopiero się krystalizuje, do jego oznaczenia używa się kilku możliwych wariantów, i tutaj prościej wyróżnić typowe cechy:
- silnik odrzutowy i dotę prędkość lotu;
- aerodynamiczne organy sterowania (skrzydła, usterzenie ogonowe)
- koszt na poziomie kilkuset tysięcy dolarów, czyli kilkukrotnie mniej niż „klasycznego" pocisku manewrującego.
Konfiguracja głowicy bojowej ma tu ważne, ale nie decydujące znaczenie. Standardowa bomba lotnicza dowolnego kalibru może całkiem być używana jako głowica bojowa dzięki swojej taniości i masowości.
Coś podobnego do „mini-pocisku manewrującego" czy też „odrzutowego BSL-przynęty" USA dostarczały Ukrainie w ramach pomocy wojskowej. Mowa o ADM-160 MALD – kompaktowym i wysokotechnologicznym odrzutowym aparacie latającym o masie startowej tylko 45 kilogramów i zasięgu do 500 kilometrów, przeznaczonym do „przeciążenia" rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. MALD był używany jako „przynęta", aby „oczyszczać" drogę dla przelotu dotęmych pocisków manewrujących SCALP-EG i Storm Shadow do obiektów wojskowych FR.
Ile ADM-160 MALD Amerykanie przekazali dla Sił Zbrojnych Ukrainy – cyfra nie jest ujawniana. Ale sądząc po wszystkim, praktyka wykorzystania takich aparatów latających w rzeczywistych warunkach bojowych została uznana za udaną, dlatego USA postanowiły rozwinąć kierunek tanich środków odrzutowych do masywnych przełamań obrony przeciwlotniczej i uderzeń na cele wojskowe przeciwnika.
Taka ideologia jest położona w podstawę programu ERAM, który obecnie występuje jako „jądro" dla wszystkich prac nad „mini-pociskami manewrującymi" w USA. Samą skrót ERAM ukraińscy czytelnicy mogli spotykać wcześniej, ponieważ w ramach tego programu USA i inne kraje partnerskie planują w ciągu kilku lat dostarczyć do 3350 „mini-pocisków manewrujących" o łącznej wartości 825 milionów dolarów, czyli po 246 tysięcy dolarów za jednostkę.
Parametry ERAM przewidują, że środek ma lecieć na odległość do 400 kilometrów z prędkością dotęową, masa startowa – 227 kilogramów (czyli ekwiwalent standardowej JDAM). Platformami do startu mają występować i F-16, i samoloty radzieckiego wzoru, które wciąż pozostają w służbie Sił Zbrojnych Ukrainy.
Ciekawe, że takie „mini-pociski" dla Ukrainy będą dostarczać od razu dwie prywatne firmy – CoAspire i Zone 5 Technologies. Druga firma swój model przedstawiła także na konkurs Enterprise Test Vehicle (ETV) od Sił Powietrznych USA, których warunki są identyczne z programem ERAM. No i poza tym, przywództwo wojskowe USA już rozważa konceptualny wariant wykorzystania narobków z ERAM do rozwinięcia produkcji tanich i masowych pocisków przeciwlotniczych o wartości setek tysięcy dolarów.
Opisana powyżej logika wygląda zaskakująco racjonalnie: projektować maksymalnie uniwersalny środek rażenia, prace nad którym będą prowadzić firmy z logiką startupów. Ale dalej należy zauważyć, że u samych Amerykanów takie „święto racjonalności" przejawiło się dopiero w ciągu ostatnich 2 lat.
Podstawowym katalizatorem mogły wystąpić obliczenia od autorytatywnego waszyngtońskiego centrum analitycznego CSIS, które zostały upublicznione w styczniu 2023 roku i które pokazywały katastroficzną dla USA matematykę kosztów w przypadku wojny o Tajwan przeciwko Chinom, nawet jeśli działania bojowe będą miały względnie „ograniczony" charakter (czyli nie będą rozprzestrzeniać się na „lądowe" terytorium Państwa Środka i będą trwać tylko tygodnie). Oczekiwane zużycie:
- 5000 pocisków przeciwlotniczych wszystkich typów (w tym morskie pociski SM-6 i pociski PAC-2 i PAC-3 do Patriot);
- 4000 pocisków manewrujących bazowania lotniczego AGM-158 JASSM;
- 450 manewrujących przeciwokrętowych pocisków AGM-158C LRASM;
- 400 przeciwokrętowych pocisków Harpoon;
- 400 pocisków manewrujących Tomahawk w wersji TLAM (do uderzeń na cele naziemne).
Dla porównania, rocznie obecnie przemysł obronny USA wytwarza około 50 „Tomahawków", do 700 pocisków PAC-3 do „Patriotów" i około 700 JASSM; produkcja seryjna „Harpoonów" została przerwana. Co zarazem ilustruje całkiem wojskową logikę, według której USA nie poszły na przekazanie Ukrainie pocisków Tomahawk i AGM-158 JASSM – „obrónka" wytwarza mało, potrzebne są zapasy na wypadek wojny w Oceanie Spokojnym.
Sami Amerykanie w kwestii swojego arsenału rakietowego znaleźli się w strategicznym paradoksie – aby produkować pociski do obrony Tajwanu i wojny przeciwko Chinom, „obrónka" USA jest krytycznie uzależniona właśnie od tajwańskiej elektroniki i chińskich metali ziem rzadkich. No a ten strategiczny paradoks, z kolei określa orientacyjny czas wytwarzania pocisków – minimum 20-25 miesięcy na odnowienie tego, co może być wystrzelane tylko za 3 tygodnie działań bojowych.
Chociaż przy tym pozostaje otwarte pytanie o to, czy Chiny pozwolą USA zgromadzić wystarczający zapas rakietowy albo przed „wielką wojną" w Oceanie Spokojnym, albo też odnowić zużyte zapasy po hipotetycznych bojach.
Również ciekawe jest, że równolegle z pracami nad perspektywicznymi „mini-pociskami manewrującymi" USA planują nasilenie produkcji i „klasycznego" uzbrojenia rakietowego. Na przykład, zawarta w lutym 2026 roku seria umów ramowych między Pentagonem a korporacją Raytheon przewidują wyjście w ciągu 7 lat na roczne tempo produkcji w 1000 pocisków Tomahawk, 500 morskich pocisków przeciwlotniczych SM-6 i zarazem jeszcze 1900 pocisków „powietrze-powietrze" AIM-120. Jednak przy tym trzeba brać pod uwagę, że „w ciągu 7 lat" - to do 2033 roku, czyli amerykański przemysł obronny ryzykuje nie zdążyć z „rozkręceniem koła zamachowego" do czasu możliwej wojny przeciwko Chinom o Tajwan.
Uogólnienie i wnioski
Jeśli uogólnić wszystko wyżej przedstawione, to otrzymamy następujący obraz:
- na doświadczeniu wojny FR przeciwko Ukrainie USA zrozumiały konieczność własnego przezbrojenia, z oparciem na technologie bezzałogowe;
- „poligonem testowym" w tym przypadku wystąpił nasz kraj, gdzie USA mogły skutecznie wypracować własną koncepcję dotyczącą dronów FPV, BSL kamikadze średniego i dalekiego zasięgu;
- opracowanie i produkcję nowych modeli BSL w tej historii na siebie wzięły prywatne amerykańskie firmy, w szczególności Anduril, która należy do orbity „Paypal-mafii";
- następnym eksperymentalnym krokiem dla amerykańskiego przemysłu obronnego z wypracowaniem na Ukrainie stanie się program ERAM w segmencie „mini-pocisków manewrujących", którego rezultat wpłynie na format przygotowania USA do możliwej wojny przeciwko Chinom w regionie Pacyfiku.
Historia z ERAM jest dla Ukrainy korzystna, ponieważ tak nasza armia otrzyma jako pomoc zewnętrzną 3,3 tysiąca jednostek uzbrojenia o zasięgu do 400 kilometrów, z których każda będzie kosztować tylko 0,2 miliona dolarów. Jednak dla naszego kraju ta historia powinna rozwiązać nie tylko zadania operacyjno-taktyczne (czyli rażenie rosyjskich obiektów), ale i określić dalszy kurs strategiczny także, czyli – jaka powinna być optymalna konfiguracja naszych środków „głębokiego uderzenia" w dalszej perspektywie.
W istocie, cały czas uderzeń dalekiego zasięgu na terytorium FR (począwszy od 2024 roku) przy wykorzystaniu BSL kamikadze nasz kraj próbuje dosłownie „masą przebić" rosyjską obronę przeciwlotniczą, poziom gęstości jest imponujący. Na początek minionego roku w służbie Sił Zbrojnych FR tylko naziemny komponent obrony przeciwlotniczej obejmował:
- 716 wyrzutni kompleksów S-300 i S-400 (1 brygada i 24 pułki rakiet przeciwlotniczych);
- 390 wyrzutni kompleksów obrony przeciwlotniczej „Buk" wszystkich modyfikacji;
- 130 wyrzutni kompleksów obrony przeciwlotniczej „Tor" wszystkich modyfikacji;
- 100 wyrzutni „Osa-AKM" i 50 kompleksów „Pancir";
- 300 wyrzutni „Strela-10M"
Obliczenie według wyrzutni (a nie na przykład według dywizjonów rakiet przeciwlotniczych) tutaj jest uzasadnione, ponieważ kompleksy „Strela-10M", „Osa-AKM", „Pancir" i „Tor" - tam wszystkie składowe (wyrzutnie i radar) są umieszczone na jednej platformie; poza tym Rosjanie zawsze idą według zasady eszelonowania obrony przeciwlotniczej od środków małego do środków dużego zasięgu, od linii starcia bojowego i dalej w głąb czasowo okupowanych terytoriów i bezpośrednio terytoriów FR.
Gdy FR w 2022 roku rozpoczęła kampanię uderzeń z wykorzystaniem BSL Shahed-131/136, to narzuciła Ukrainie wyścig według zasady „Shahed jest bardziej masowy i tańszy niż pocisk przeciwlotniczy", mając na to odpowiedni zasób.
Gdy Ukraina w 2024 roku przeszła do regularnych uderzeń na terytorium FR, wykorzystując „głębokie uderzenia" ze śmigłowym zespołem napędowym, to również przeszła do formatu „BSL jest bardziej masowy i tańszy niż pocisk przeciwlotniczy".
Jednak praktyka pokazuje, że przy takim formacie rosyjską obronę przeciwlotniczą przechodzi maksymalnie 10% naszych środków dalekiego zasięgu, przy tym salwa musi być na poziomie nie mniej niż 100 jednostek. Co z kolei nie daje oczekiwanego rezultatu „koszt/efektywność" w rażeniu ważnych celów agresora.
Jeśli program ERAM na Ukrainie będzie „obkatan" pomyślnie, to będzie to oznaczać, że nam dla pomyślnych uderzeń na agresora trzeba będzie stawiać na „mini-pociski manewrujące" (czy też „pociski-drony"). Jednak sam cykl z „obkatkaniem" programu i realizacją pierwszych wniosków z niego może zająć do 1-1,5 roku, i to w trakcie aktywnych działań bojowych.
Ivan Kyrychevsky, specjalista ds. uzbrojenia
