Niedawne doniesienia Financial Times, że Departament Stanu Stanów Zjednoczonych zamierza finansować think tanki i organizacje charytatywne powiązane z MAGA w całej Europie — rzekomo w celu odparcia "zagrożeń dla wolności słowa" — po raz kolejny podkreśla ideologiczną bitwę, przed którą stoi Europa podczas drugiej administracji Trumpa.
Strategia ta zasadniczo wpisuje się w ideologię obecnej administracji USA i jej poglądy na rzekome ograniczenia wolności słowa w Europie, szczególnie w wysiłki bloku zmierzające do regulacji mediów społecznościowych. Na początku lutego republikański Komitet Sądownictwa Izby Reprezentantów USA opublikował dochodzenie w sprawie "europejskich praw cenzury", twierdząc, że Unia Europejska systematycznie podważa amerykańską wolność słowa online. Ponadto zarzucono, że Komisja Europejska wywierała presję na platformy, aby cenzurowały wypowiedzi polityczne przed wyborami, wiążąc w ten sposób sprawę z rzekomą ingerencją wyborczą.
Zarzuty te zostały szybko przejęte przez skrajnie prawicowych aktorów i polityków w internecie, jeszcze bardziej podsycając antyunijne nastroje i alimentując nieufność w procesy demokratyczne. Balázs Orbán, dyrektor polityczny premiera Viktora Orbána (bez związku rodzinnego), który stoi przed możliwością utraty wyborów w kwietniu 2026 roku po 16 latach u władzy, twierdził online, że podobne działania są planowane wobec wyborów węgierskich, zarzucając, że UE dąży do zmiany reżimu.
Takie twierdzenia, rozpowszechniane przez hegemonicznego aktora jak USA, automatycznie nadają im pozory legitymizacji. Mogą poważnie podważyć zaufanie do wyborów, jednocześnie wzmacniając skrajnie prawicowe narracje kwestionujące demokratyczną legitymację europejskich przywódców, przyczyniając się tym samym do rosnącego niezadowolenia politycznego.
Poza konfrontacyjnym stanowiskiem wobec Unii Europejskiej i sojuszu transatlantyckiego oraz otwartym wyrażaniem antydemokratycznych, skrajnie prawicowych poglądów, planowane przez administrację Trumpa wsparcie finansowe dla ideologicznie powiązanych think tanków stanowi dodatkowe wyzwanie dla europejskich demokracji. Moment takiej finansowanej przez USA ingerencji intelektualnej i ideologicznej jest odpowiedni: prawicowe think tanki i zorganizowane przez rządy pozarządowe organizacje pozarządowe (GONGOs) mnożą się w całej Europie, dążąc do wzmocnienia agendy skrajnie prawicowych partii politycznych i kładąc podwaliny pod nową hegemonię polityczną charakteryzującą się natyzmem i autorytaryzmem.
Niedawno skrajnie prawicowy aktywista Martin Sellner, związany z austriackim skrajnie prawicowym Ruchem Identytarnym i (re)popularyzujący termin "remigracja" — który Biały Dom Trumpa rygorystycznie przyjął — ogłosił plany uruchomienia "Instytutu Remigracji" w 2026 roku. Co istotne, po tym jak po raz pierwszy przedstawił ten pomysł pod koniec zeszłego roku na jednym ze swoich kanałów, jego oficjalne ogłoszenie na X, podkreślające jego potrzebę finansowania, pojawiło się zaledwie kilka dni po tym, jak Financial Times poinformował o planach administracji Trumpa dotyczących finansowania think tanków powiązanych z MAGA — opis, do którego z pewnością pasowałaby przewidywana organizacja Sellnera.
Węgierskie Mathias Corvinus Collegium (MCC) powiązane z Orbánem już rozszerza swój zasięg w całej Europie, nabywając 90-procentowy udział w austriackim uniwersytecie prywatnym i otwierając biuro w Brukseli, aby wpływać na politykę w sercu Unii Europejskiej. W Polsce Ordo Iuris, powiązane ze skrajnie prawicową partią Prawo i Sprawiedliwość (PiS), dąży do wzmocnienia stanowisk antyaborcyjnych i anty-LGBTQIA+. Podwaliny pod natywistyczną, autorytarną i antygenderową mobilizację w Europie zostały wyraźnie położone. Finansowanie USA dla tych instytucji mogłoby wzmocnić ich wpływ, pomagając im podkopać europejskie demokracje od wewnątrz.
Tymczasem ci, którzy byli wcześniej uważani za część głównego nurtu politycznego, dalej wspierają ten proces. Niedawno były kanclerz Austrii Sebastian Kurz z prawicowej Partii Ludowej ogłosił założenie swojego nowego think tanku politycznego, "Global Shift Institute". Biorąc pod uwagę wysiłki Kurza zmierzające do skierowania swojej centroprawicowej partii bardziej na prawo i do mainstreamingu skrajnie prawicowej polityki podczas jego przywództwa, orientacja ideologiczna tego nowego think tanku wydaje się dość oczywista. Ponadto, biorąc pod uwagę jego powiązania z autorytarnymi oligarchami technologicznymi — nawiązane dzięki jego przeszłej roli jako pracownika Petera Thiela — nowy think tank z pewnością będzie dążył do dalszego wpływania, lub "przesunięcia", jak sugeruje sama nazwa, na krajobraz polityczny, pomagając normalizować skrajnie prawicową politykę i ideologię.
Ogólnie rzecz biorąc, te prawicowe do skrajnie prawicowych think tanki wydają się już przygotowywać grunt pod nową hegemonię polityczną. Wsparcie finansowe ze strony administracji Trumpa nie tylko ułatwiłoby ich działania, ale także znormalizowałoby i legitymizowało ich twierdzenia.
Transatlantycka rewolucja kulturowa wymaga europejskiej kontrofensywy
Sponsorowany przez USA zwrot ideologiczny, realizowany zgodnie z wizją MAGA nowego porządku globalnego poprzez finansowanie europejskich think tanków, jest zgodny z tym, co Armida van Rij trafnie nazwała "transatlantycką rewolucją kulturową". W szerszej skali te wysiłki zmierzające do dostosowania Europy do światopoglądu MAGA po raz kolejny podkreślają, że Stany Zjednoczone nie są już liderem globalnego porządku związanego z prawami człowieka i demokracją liberalną. Zamiast tego stały się zagrożeniem dla europejskich demokracji i jedności.
Bitwa, przed którą stoi Europa, jest zatem jasna. Amerykański cel finansowania organizacji diametralnie przeciwnych instytucjom UE i wartościom demokratycznym gra bezpośrednio na rękę europejskiej skrajnej prawicy, która rośnie w siłę od lat i stała się coraz bardziej znormalizowana i mainstreamowa — przez media i przez "głównonurtowych" aktorów politycznych, którzy próbują ją kopiować.
W tym środowisku odpowiedź Europy nie może polegać na ponownym skuleniu się i czekaniu, aż burza przeminie, jak to w większości zrobiła w 2016 roku. Nie polega też na dostosowaniu się do tego nowego porządku poprzez przyjęcie jego poglądów pod fałszywym pretekstem, że są hegemoniczne — nie są.
Zamiast tego demokratyczne partie głównego nurtu i progresywne think tanki potrzebują wyraźnej strategii odpowiedzi, aby przeciwstawić się dezinformacji i illiberalizmowi, które takie projekty, dążące do erozji demokracji liberalnej, przyniosą kontynentowi i ich krajom. Muszą wzmocnić poczucie wspólnych wartości europejskich opartych na demokracji, równości i prawach człowieka, jednocześnie wyznaczając wyraźne granice wobec USA i ich wyraźnych celów autorytarnego zarażenia. W tym celu Europa musi więcej inwestować w instytuty badawcze skoncentrowane na obronie demokracji i zwalczaniu mowy nienawiści, umożliwiając im stworzenie kontrhegemonicznej odpowiedzi, jakiej wymaga moment. Musi również inwestować w wyjaśnianie, dlaczego regulacja technologiczna — atakowana przez prawicę jako "ograniczająca wolność słowa" — jest kluczowa dla ochrony, a nie ograniczania, demokracji.
USA pod Trumpem rozumieją i szanują tylko język siły i determinacji, a nie wcześniej dzielone "ideały". Europa niedawno wykazała, że dość zjednoczne stanowisko przeciwko celom polityki USA może się powieść, gdy blok stawił czoła groźbom wobec Grenlandii. Ta sama determinacja jest teraz potrzebna, aby stawić czoła ideologicznej ofensywie administracji Trumpa, w celu utrzymania i wzmocnienia wspólnych wartości demokratycznych, na których opiera się projekt europejski.
Gabriela Greilinger jest doktorantką w Szkole Spraw Publicznych i Międzynarodowych na Uniwersytecie Georgia, gdzie bada skrajną prawicę w Europie.
Źródło: Social Europe
