Kiedy po raz pierwszy wezwałem do konfiskaty 210 miliardów euro na finansowanie obrony Ukrainy, urzędnicy oświadczyli, że zwariowałem. Teraz to jedyny sposób, aby zachować bezpieczeństwo Europy.
W ostatnich miesiącach było wiele fałszywych nadziei dotyczących wojny na Ukrainie. "Plany pokojowe", przypominające bezwarunkową kapitulację, i gry prezydenta Putina w kotka i myszkę z jego amerykańskimi odpowiednikami, dobrze budzą nadzieję, ale są dalekie od rzeczywistości.
Jednak w nadchodzącym tygodniu Europa może wreszcie podjąć coś naprawdę przełomowego. Europejscy przywódcy spotykają się w Brukseli, aby omówić wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych o wartości 210 miliardów euro na finansowanie obrony Ukrainy.
Jeśli w czwartek zgodzą się skonfiskować te rezerwy, a nie tylko je zamrozić, stanie się to punktem zwrotnym w wojnie — i być może dla własnego bezpieczeństwa Europy.
Te środki stanowią rezerwy walutowe Rosji, przechowywane w bankach Belgii, Luksemburga, Francji, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Zostały zablokowane od pierwszych dni wojny. Jeśli teraz zostaną skonfiskowane i przelane do Kijowa, konsekwencje będą kolosalne.
Po pierwsze, pozwoliłoby to Ukrainie i jej europejskim sojusznikom, w tym Wielkiej Brytanii, przeciwstawić się Putinowi, nie polegając na amerykańskich pieniądzach, które praktycznie zniknęły za prezydenta Trumpa.
Samowystarczalna Europa zmienia całą równowagę strategiczną. Oznacza to, że Putin wreszcie zmierzy się z przeciwnikiem zdolnym prowadzić przedłużającą się wojnę — i dopiero wtedy możliwe staną się poważne negocjacje. Tylko siła przyprowadzi go za prawdziwy stół negocjacyjny.
Po drugie, zademonstruje to to, czego Europie, jak się twierdzi, brakuje: zdecydowania.
Przez trzy i pół roku stale jeździłem do Londynu, Brukseli i Waszyngtonu, domagając się uwolnienia tych aktywów. Spotykałem się z premierami Wielkiej Brytanii i ministrami spraw zagranicznych, a także z wysokiej rangi urzędnikami w całej Europie i Ameryce Północnej. Pomagałem opracowywać rezolucje UE i amerykańskie ustawy w tej sprawie. Kiedy po raz pierwszy zaproponowałem konfiskatę, urzędnicy spojrzeli na mnie, jakbym zwariował.
Reakcja zachodnich rządów była jednomyślna: "Niemożliwe. Nielegalne. Nie zachowujemy się jak Rosjanie"
Ale to suwerenne bogactwo państwa, które rozpętało wojnę przeciwko innemu suwerennemu państwu. Rosja zniszczyła te same gwarancje prawne, za którymi, jak teraz twierdzi, się ukrywa.
Jednym z największych zagrożeń — zwłaszcza dla Belgii, która przechowuje 180 miliardów euro rosyjskich rezerw przez Euroclear i do tej pory sprzeciwia się temu planowi — są pozwy sądowe ze strony Kremla.
Rosja celuje w "wojnie prawnej", a w piątek Centralny Bank Rosji złożył pozew w moskiewskim sądzie przeciwko Euroclear w sprawie zamrożonych aktywów. Aby rozwiązać ten problem, kraje członkowskie UE omawiają zbiorową gwarancję, która ochroni Belgię przed jakimikolwiek stratami.
Powinny ją przyjąć natychmiast, chociaż perspektywa sukcesu Rosji w sądzie międzynarodowym jest znikoma.
Kolejny argument, który wielokrotnie słyszałem, polega na tym, że konfiskata rosyjskich rezerw uczyni Europę mniej atrakcyjnym miejscem do przechowywania pieniędzy przez inne rządy. Moja odpowiedź jest prosta: jeśli Rosji pozwoli się kontynuować swoją politykę bezkarne, w Europie nie będzie miejsca, w które warto inwestować.
Następną inwazją będzie Estonia, Łotwa, Litwa lub Polska. Ta droga prowadzi bezpośrednio do wojny NATO z Rosją.
W lutym 2022 roku Zachód zdołał uzgodnić jedynie zamrożenie aktywów i ich późniejsze wykorzystanie do odbudowy Ukrainy. Później pozwoliliśmy Ukrainie otrzymywać odsetki od tych aktywów. Ale nikt nie przewidział czteroletniej wojny, w której Rosja wyrządzi szkody na ponad 500 miliardów dolarów, a Ukraina będzie potrzebować stałego wsparcia po prostu, aby przetrwać.
W tym czasie moja propozycja przekształciła się z "nieuzasadnionej" w jedną z niewielu pozostałych realnych opcji.
USA przyspieszyły tę zmianę. Decyzja Trumpa o zakończeniu pomocy wojskowej doprowadzi do redukcji finansowania Ukrainy o 40% po zakończeniu obecnego pakietu pomocy pod koniec tego roku. Resztę będzie dostarczać Europa. Na początku przyszłego roku Ukraina ponownie znajdzie się w rozpaczliwej sytuacji, w jakiej znalazła się pierwszego dnia wojny: będzie musiała liczyć, na ile tygodni wystarczy jej amunicji.
Tymczasem proponowany przy pośrednictwie USA "plan pokojowy" zmusi Ukrainę do kapitulacji — oddania terytoriów, których Rosji nie udało się zdobyć w walce, ograniczenia armii i otwartości na ponowną inwazję w momencie, gdy Rosja się przezbroi. Dla każdego europejskiego przywódcy jest to potworna propozycja.
Ale jeśli Europa wykorzysta te zamrożone rosyjskie aktywa, Ukraina nie będzie już w zależności. Zełenski, wspierany przez finansowo niezależną Europę, będzie mógł powiedzieć "nie" złemu porozumieniu pokojowemu.
Armia rosyjska jest wyczerpana. Jej żołnierze na Donbasie pełzają po okopach pod ogniem dronów, aby zdobyć kilkaset metrów ziemi. Ich straty są katastrofalne. Putin liczy na zmęczenie Zachodu i na to, że Ukrainie skończą się naboje. Jeśli Europa przeznaczy te środki, to obliczenie upadnie.
Ukraina będzie mogła utrzymać obronę przez co najmniej kolejne trzy lata — wystarczająco długo, aby zmusić ją do rozpoczęcia poważnych negocjacji, a nie uciekania się do pokazowego przeciągania procesu w celu manipulowania Waszyngtonem.
Europa stoi teraz przed historycznym wyborem. Jeśli przejmie te rezerwy i przetworzy je w artylerię, drony, systemy obrony przeciwlotniczej i amunicję, nie tylko pomoże Ukrainie przetrwać, ale także zapobiegnie znacznie bardziej krwawej przyszłości dla nas wszystkich.
Nawet jeśli przywódcy UE nie osiągną porozumienia w nadchodzącym tygodniu, logika jest nieunikniona. Wrócą do stołu negocjacyjnego. Nie ma alternatywy, która zachowałaby bezpieczeństwo europejskie.
Już się z tym spotkałem. Zajęło mi 15 lat przekonanie 35 krajów do przyjęcia ustawy Magnickiego, przewidującej sankcje przeciwko łamaczom praw człowieka i kleptokratom. Ten pomysł został odrzucony jako radykalny, nierealistyczny, niewykonalny — aż do momentu, gdy stał się globalną polityką.
To kolejny taki moment. Europa musi działać.
Autor — William Browder — finansista, dyrektor generalny Hermitage Capital, szef Globalnej Kampanii na rzecz Sprawiedliwości w sprawie Magnickiego.
Źródło: The Sunday Times
