Stany Zjednoczone i Japonia rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę kampanię mającą na celu przekierowanie pięciu republik środkowoazjatyckich z Chin na Zachód, zapraszając ich przywódców do Waszyngtonu i Tokio, obiecując zasoby na rozwój, a nawet zapraszając na G20. Prezydent Kazachstanu Tokajew poczynił bezprecedensowy krok, dzwoniąc do prezydenta USA Trumpa – przypadek bezprecedensowy w historii stosunków między dwoma krajami.
Powiedział o tym były ambasador Ukrainy w Japonii Serhij Korsuński w wywiadzie dla Jurija Romanenki.
"Te kraje, wszystkie pięć byłych republik – to było zdecydowanie terytorium chińskie. Ale w zeszłym roku nie tylko zostali zaproszeni do Waszyngtonu i tam im wszystko obiecano i wszystko pięknie opowiedziano. W końcu po tym byli w Tokio. A w Tokio odbyło się bardzo ważne przyjęcie" – opowiedział dyplomata.
Według Korsunskiego po wizycie w Tokio wydarzyło się bezprecedensowe wydarzenie: "Przypomnijmy sobie, czy kiedykolwiek w historii było tak, że prezydent Kazachstanu dzwonił do prezydenta Stanów Zjednoczonych? Nie pamiętam nic takiego. I nagle Tokajew zadzwonił, a Trump zaprosił jego i prezydenta Uzbekistanu na G20".
Ekspert podkreślił strategiczne znaczenie tej walki: "Myślicie, że to przypadek? To nie przypadek. To walka z Chinami. To znaczy te pięć republik teraz próbują werbować do zachodniego ducha i dać im dodatkowe możliwości rozwoju i zasoby. Aby nie była to terytoria, gdzie są Chiny".
Korsuński wyjaśnił geopolityczne znaczenie regionu: "Spójrzcie na mapę. Po prostu myślowo oszacujmy – jakie gigantyczne terytorium: Rosja, Chiny i jeszcze pięć republik środkowoazjatyckich. To taka masa ziemi, wody i zasobów, z którą będzie bardzo trudno sobie poradzić. Przynajmniej utrzymać tę strefę jakoś bardziej wolną".
Dyplomata podsumował globalny trend: "Kraje, które nie mogą pretendować do niezależnej wielkości, jakiejś globalnej polityki – muszą szukać właściwych sojuszy, muszą szukać właściwych sojuszników i robić to na czas. Robić to bardzo wyraźnie tak, aby wchodzić w takie relacje, które pozwolą osiągać ich interesy narodowe. W Azji Środkowej – to jedno z tych miejsc, gdzie teraz widzę, gdzie będzie miał miejsce taki proces".
