Spadek dochodów naftowych Rosji z powodu utraty rynku indyjskiego jest pozytywnym sygnałem, ale Ukraina nie powinna liczyć na szybki rozpad Federacji Rosyjskiej. Aby pokonać egzystencjalnego wroga, Ukraińcy muszą przejąć jego strategię systemowej presji, obliczonej na stulecia, i pozbyć się wewnętrznych problemów, które kiedyś zniszczyły Rzeczpospolitą.
O tym w swoim videoblogu oświadczył politolog, redaktor naczelny "Chwyli" Jurij Romanenko.
Analizując sytuację gospodarczą agresora, Romanenko zauważył istotne zmniejszenie importu rosyjskiej ropy przez Indie.
"Wskaźniki... Indii, które kupowały ponad 2 mln baryłek cienistej ropy dziennie, gwałtownie redukują import z Rosji. W styczniu zakupy spadły o 35% w porównaniu z ubiegłym rokiem — do 1,3 mln baryłek. Prognozy na luty-marzec są jeszcze gorsze: spadek do 800-900 tysięcy baryłek. Indyjskie rafinerie kupują nieobjętą sankcjami ropę zewsząd: Bliski Wschód, Afryka Zachodnia, Brazylia, Gujana, USA, nawet Argentyna. Dodają, że rafinerie są zaskoczone łatwością, z jaką udało się znaleźć zastępstwo dla rosyjskiego surowca" – zwrócił uwagę politolog.
Romanenko zauważył, że sytuacja dla Moskwy komplikuje się znieseniem sankcji na wenezuelską ropę, co zwróciło na legalny rynek 800 tysięcy baryłek dziennie: "I chociaż kluczowym graczem pozostają Chiny, które kupują 95% irańskiego i 60% rosyjskiego eksportu, Pekin może albo wykupić nadwyżki dla swoich strategicznych rezerw (zbijając cenę), albo je odrzucić. W drugim przypadku Rosja i Iran będą musieli ograniczyć wydobycie, co nieuchronnie uderzy w ich wojenne gospodarki".
Jednak przestrzegł przed euforią: "To pozytywne sygnały, ale mimo wszystko nie należy upiększać rzeczywistości i myśleć, że na tym tle Rosja nieuchronnie się rozpadnie. Zawsze mówiłem, że nasze projekty, takie jak "Jugorosja" i tak dalej — to wszystko musi być długa gra. Ale musi być zabezpieczona zasobami i obliczona na dziesięciolecia, aby uzyskać oczekiwany efekt".
Według Romanenki Ukraina powinna uczyć się od Rosji, która prowadzi prymitywną, ale systemową politykę.
"W tym zakresie powinniśmy uczyć się od Rosji. Ponieważ Rosja prowadzi, być może prymitywną, ale systemową politykę w naszym regionie przez stulecia. Jej zdolność celowego uderzania w jeden punkt wiek po wieku dawała rezultaty. Z niekorzystnych warunków kształtowały się dla niej korzystne" – zauważył politolog.
Przypomniał, że Ukraińcy niegdyś sami byli twórcami imperium, dlatego powinni przypomnieć sobie te praktyki: "Właściwie my, jako jeden z kluczowych narodów tworzących Imperium Rosyjskie, powinniśmy przypomnieć sobie te praktyki, które sami realizowaliśmy, i rozumieć, że w grze z Rosją musimy grać dokładnie tak samo. Jak Rosjanie po nieudanej wojnie 1632 roku z Polakami, gdy zostali poturbowani i zmuszeni do odwrotu. Lub po wydarzeniach 1917–1920, kiedy stracili część terytoriów, ale potem odegrali je w formie Związku Radzieckiego po II wojnie światowej".
Kluczową przeszkodą dla sukcesu Ukrainy Romanenko nazwał nie zewnętrznego wroga, ale wewnętrzną niekompetencję i skorumpowanie elit.
"Kluczowa w tym wszystkim jest zdolność przezwyciężenia wewnętrznego "durnotyzmu" — nazwijmy rzeczy po imieniu. Ponieważ są "durnie", którzy nic nie zrobili, do niczego nie są zdolni i którzy, oprócz wysokich premii i redystrybucji [zasobów] do własnych kieszeni, nie interesują się społeczeństwem. A społeczeństwo po prostu nie czyni ich toksycznymi i nie pozbawia szans w grze politycznej. Dlatego oczywiście potem wszystko pomyślnie "zlewamy" i zlewamy się po raz kolejny. I zgodnie płaczemy o tym, jak wielkim, kreatywnym i dobrym jesteśmy narodem, ale "Putin jest winny" i Rosjanie po raz kolejny wszystkich przechytrzyli" – podkreślił.
Ekspert przeprowadził historyczną paralelę z upadkiem Rzeczypospolitej, którą zniszczyły nie tyle zewnętrzni wrogowie, co własna elita.
"...Rosjanie przechytrzają tylko tam, gdzie są wewnętrzne warunki pozwalające przechytrzyć. Polskę przechytrzyli, ponieważ polska elita sprzedawała się na prawo i lewo. Wszyscy ci ich słynni nazwiscy, tak zwane rody, które brały "kasę". Którzy, wychodząc ze swojego politycznego interesu, podgrywali Rosjanom, aby, jak myśleli, wzmocnić swoją pozycję w grze wewnątrzpolitycznej. W rezultacie doprowadzili swój kraj do ruiny" – zauważył politolog.
Według Romanenki do uratowania kraju nie jest potrzebne wsparcie absolutnej większości. Wystarczy aktywna i zorganizowana mniejszość.
"Trzeba rozumieć: nawet jeśli 20% ludności, 20% elit będzie trzeźwo patrzeć na rzeczywistość, będzie odpowiednio zorganizowanych i zacznie forsować swoją linię — nawet w tym przypadku kraj otrzyma szansę. Nie trzeba przekonać wszystkich, aby za kilka dziesięcioleci otrzymać prosperujący kraj. Do tego trzeba po prostu najpierw zjednoczyć się tym, którzy realistycznie patrzą na to, co się dzieje" – podsumował Romanenko.
