Za 80% strat w wojnie w Ukrainie odpowiadają teraz drony - a Rosja nie ma żadnych zdolności do ich krajowej produkcji. Tak twierdzi analityk geopolityczny Peter Zeihan w podcaście Superpowers. Ta zależność od chińskich dronów stanowi jeden z najsłabszych punktów Kremla.

Jak podaje "Hvylya", Zeihan wyjaśnił, że cały rosyjski łańcuch dostaw dronów prowadzi przez Chiny. "Mamy do czynienia z konfliktem, w którym 80% strat jest powodowanych przez drony, a Rosjanie nie mają żadnej zdolności do ich samodzielnej produkcji" - powiedział. Gdyby rosyjskie dochody eksportowe zostały odcięte, musieliby pozyskiwać twardą walutę opierając się wyłącznie na krajowej gospodarce, żeby płacić Chinom za produkcję dronów - zmiana, która "może wygenerować wystarczający wewnętrzny sprzeciw, by złamać system."

Technologiczna zależność tworzy strategiczny paradoks: system uzbrojenia dominujący na współczesnym polu walki to ten, którego Rosja nie potrafi wyprodukować. Tymczasem Ukraina jest na czele rewolucji dronowej, a w samym 2025 roku zatwierdzono 550 nowych typów bezzałogowców. Niedawno siły ukraińskie zdołały odciąć rosyjską łączność wzdłuż całej linii frontu. "Rosjanie stracili łączność wzdłuż całej linii frontu, co pozwoliło Ukraińcom przejść do ofensywy" - zauważył Zeihan.

Przewaga innowacyjna nie przekłada się jednak na decydującą przewagę ukraińską. "To jest bardzo dynamiczne środowisko, w którym przy każdej zmianie Ukraińcy zazwyczaj mają przewagę. Po prostu nie mają ludzi, żeby to wykorzystać" - powiedział Zeihan. Ukraina rozwija też nowe technologie obrony powietrznej, w tym systemy laserowe i drony przechwytujące, zmniejszając zależność od zachodniej pomocy.

Jedyna realistyczna droga do wykorzystania rosyjskiej zależności od dronów to, zdaniem Zeihana, droga ekonomiczna: likwidacja floty cieni finansującej rosyjski import z Chin. Bez dochodów eksportowych Rosja stanęłaby przed wyborem między finansowaniem wojny a utrzymaniem stabilności wewnętrznej - dylematem, który mógłby ostatecznie złamać system od wewnątrz.