Rosyjska armia nie może już rozszerzać się przy obecnym tempie operacji ofensywnych. Do grudnia 2025 roku nieodwracalne straty — zabici i ciężko ranni — zaczęły przewyższać miesięczną rekrutację nowicjuszy, która wynosi 30-35 tysięcy osób miesięcznie. Jednocześnie podstawy ekonomiczne rosyjskiej wojny wyglądają coraz bardziej chwiejnie, ponieważ Moskwa wydaje 40% budżetu państwowego na armię i wojnę.
Pisze o tym amerykański analityk wojskowy Michael Kofman w autorytatywnym wydaniu Foreign Affairs.
Zdaniem eksperta, Rosja stanęła przed fundamentalną sprzecznością między dostępnymi środkami wojskowymi a celami politycznymi, które stara się osiągnąć. "Moskwa nie może odrzucić fundamentalnej niezgodności między środkami wojskowymi, które ma, a celami politycznymi, które stara się osiągnąć", — podkreśla Kofman.
Analityk zauważa, że rosyjska ofensywa przekształciła się w "niemal całoroczne harowanie, które trudno wyczerpać, ale które również nie nadaje się do osiągania szybkich postępów". Jednocześnie sposób prowadzenia działań bojowych przez Rosję — małymi grupami piechoty lub lekko zmotoryzowanymi wojskami — "po prostu nie generuje wystarczającej dynamiki, aby przekształcić przełamanie w ofensywę".
Jak uważa ekspert, oba zakłady prezydenta Rosji Władimira Putina się nie powiodły. "Pierwszy polegał na tym, że ciągła presja i wyczerpanie doprowadzą do załamania ukraińskich linii. Drugi polegał na tym, że rosyjska dyplomacja obróci Stany Zjednoczone przeciwko Ukrainie. Zasadniczo oba zakłady Putina okazały się błędne", — pisze Kofman.
Tymczasem sytuacja ekonomiczna w Rosji pogarsza się. Kraj stoi w obliczu stagnacji gospodarczej, rosnącego deficytu, kryzysów budżetów regionalnych, niskich cen ropy i malejących przychodów z ropy. Zdaniem analityka, nie jest jasne, jak długo Moskwa może kontynuować wydawanie prawie ośmiu procent PKB na potrzeby wojskowe.
"Chociaż Ukraina stoi przed wyzwaniami, czas jest coraz mniej po stronie Rosji, bez względu na to, jak Moskwa przedstawia sytuację inaczej", — podsumowuje ekspert.
