Robert Kaplan, jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich myślicieli geopolitycznych i autor 24 książek, ostrzegł, że Rosja po Putinie może stanąć w obliczu "niskokalorycznej wersji byłej Jugosławii". Powodem, jak argumentuje, jest to, że Rosja zawsze miała słabe instytucje - a Putin rządzi poprzez koncentryczne kręgi oligarchów, przestępców i ludzi wywiadu, a nie poprzez funkcjonujące instytucje państwowe.

Jak podaje "Hvylya", Kaplan wypowiedział się w ten sposób w rozmowie z Ryanem Murdockiem, omawiając swoją najnowszą książkę "Waste Land", w której dowodzi, że współczesny świat przypomina jedną wielką Republikę Weimarską - permanentnie przechodzącą od kryzysu do kryzysu.

Kaplan wyraźnie skontrastował Rosję z Chinami, zaznaczając, że Pekin "ma silne instytucje". Gdyby Xi Jinping nagle poważnie zachorował, komitet stały wybrałby nowe kierownictwo i rządziłby dalej. Rosja nie dysponuje taką siatką bezpieczeństwa. "Gdyby Putin poważnie zachorował, nie wiadomo, kto lub co go zastąpi" - powiedział Kaplan, dodając, że Putin "popełnił wielki błąd w tej wojnie, ale nikt nie mógłby go zastąpić, być może dlatego, że nikt nie chce jego stanowiska". Wcześniej pisaliśmy o tym, dlaczego Putin jest architektem strategicznej porażki Rosji.

Korzenie instytucjonalnej słabości Rosji sięgają roku 1917, argumentował Kaplan. Gdyby Lenin i Trocki ponieśli klęskę w tym, co nazwał "faktycznym zamachem stanu", carowie staliby się ostatecznie monarchami konstytucyjnymi. Rosja byłaby "skorumpowana, nieco niestabilna", ale dziesiątki milionów ludzi nie zginęłyby. Zamiast tego siedemdziesiąt lat komunizmu wyrządziło "ogromne szkody rosyjskiej kulturze politycznej" - szkody, które utrzymują się za rządów Putina, którego styl rządzenia Kaplan opisał jako wciąż naznaczony problemami komunizmu.

Nawet carowie, jak zauważył Kaplan, "mieli bardzo małą kontrolę nad tym, co działo się na prowincji". Ten wzorzec słabej władzy centralnej sprawia, że każda transformacja po Putinie jest z natury niebezpieczna - nie dlatego, kto mógłby przejąć władzę, ale dlatego, że sam system może się po prostu zawalić, gdy zniknie jego centralna postać. Jak pokazuje analiza Michaela Kofmana, trwająca wojna na wyczerpanie tylko przyspiesza ten proces.