Narodowe Biuro Antykorupcyjne i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna w piątek 28 listopada przeprowadziły przeszukanie w rezydencji szefa Biura Prezydenta Andrija Jermaka.
Poinformowała o tym służba prasowa NABU, zaznaczając, że działania śledcze zostały usankcjonowane i są przeprowadzane w ramach otwartego postępowania.
W oświadczeniu Biura czytamy: "NABU i SAP przeprowadzają działania śledcze w rezydencji szefa Biura Prezydenta Ukrainy. Działania śledcze są usankcjonowane i przeprowadzane w ramach śledztwa. Szczegóły później."
O przeszukaniach w domu Andrija Jermaka poinformował również dziennikarz Financial Times Christopher Miller.
Według niego działania śledcze są częścią śledztwa w sprawie korupcji w sektorze energetycznym.
Andrij Jermak potwierdził, że przeszukania miały miejsce w jego mieszkaniu. Według niego w pełni współpracuje ze śledztwem. "Dziś NABU i SAP rzeczywiście przeprowadzają czynności procesowe w moim domu. Śledczy nie napotkali żadnych przeszkód. Otrzymali pełny dostęp do mieszkania, a na miejscu są moi adwokaci, którzy współpracują z organami ścigania. Z mojej strony - pełna współpraca" - zaznaczył.
Kontekst śledztwa obejmuje głośną sprawę "Midas" dotyczącą korupcji w sektorze energetycznym. Dyrektor NABU Semen Krywonos wcześniej oświadczył, że śledztwo będzie rozszerzone i w najbliższym czasie możliwe są nowe podejrzenia.
Jermak może być wymieniony w materiałach związanych z "taśmami NABU" w tej sprawie, gdzie rzekomo występuje pod pseudonimem Ali Baba.
Przypomnijmy, sprawa "Midas" jest powiązana z masowym systemem łapówek w Energoatomie. 10 listopada NABU i SAP opublikowały tak zwane "taśmy Mindycza", na których zarejestrowano żądania łapówek w wysokości 10-15% od kontraktów z wykonawcami. Według śledztwa nielegalne środki były legalizowane przez "back office" w centrum Kijowa. Detektywi szacują, że całkowita wartość operacji w cieniu mogła osiągnąć 100 milionów dolarów.
