Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wygłosił ostrą mowę na zjeździe CSU w Monachium, stwierdzając, że kraj potrzebuje głębokiej modernizacji i uzdrowienia.
Jak przekazuje "Hvylya", pisze o tym Bild.
"Prawdopodobnie zrozumiemy pełny zakres tego, czego doświadczamy na świecie, dopiero za wiele lat. To nie są przypływy i odpływy dobrych relacji. To niemal tektoniczne przesunięcie politycznych i ekonomicznych centrów władzy na świecie, a my, Niemcy, my Europejczycy, znajdujemy się w samym centrum tego procesu" – nadał alarmujący ton Merz.
Jednocześnie główna teza kanclerza brzmiała, że "Niemcy trzeba odnowić od zera". Szczególny akcent położył na politykę zagraniczną.
"Od ponad dziesięciu lat pozostajemy w tyle. Dekady Pax Americana dla nas się skończyły. Nostalgia nie pomoże. To fakt! Amerykanie teraz bardzo stanowczo bronią swoich interesów. Dlatego my teraz również musimy bronić swoich" – powiedział kanclerz Niemiec.
Dodatkowo Merz w swoim przemówieniu obiecał zmianę kursu w rozwoju kraju.
"Era ideologii się skończyła. Pokazujemy, na co nas stać. To, co widzieliśmy od Zielonych, się skończyło. Otwieramy okna: zapewniamy, aby ci, którzy coś wymyślają, nie wyjeżdżali do Ameryki, ale mogli coś osiągnąć tutaj dla swojego życia. Ludzie mojego pokolenia mają twardą ziemię pod nogami: to dziedzictwo otwartego, wolnego społeczeństwa. Jestem głęboko przekonany, że będziemy mogli przekazać to dziedzictwo następnemu pokoleniu" – dodał.
